
W krakowskim Szpitalu Specjalistycznym im. Stefana Żeromskiego wydarzyło się coś, czego nie da się opisać wyłącznie statystyką – choć ta robi wrażenie. Przez poradnie dziecięce każdego roku przewija się blisko 30 tysięcy małych pacjentów. Dla wielu z nich szpital kojarzy się z napięciem i długim czekaniem. Teraz jednak ta historia zaczyna wyglądać zupełnie inaczej.
Wszystko za sprawą „Klubu z sercem” – niezwykłej przestrzeni stworzonej przez naszą fundację, która postanowiła, że szpitalna poczekalnia może być czymś więcej niż tylko miejscem oczekiwania.
Krok do innego świata
Jeszcze niedawno było tu jak w wielu placówkach medycznych: białe ściany, puste korytarze. Dziś dzieci wchodzą do przestrzeni, która bardziej przypomina kosmiczną bazę niż szpital. Na ścianach wirują planety, między nimi mkną rakiety i gwiazdy. Zamiast chłodnych krzeseł – miękkie pufy, kolorowe kanapy i miejsca stworzone do zabawy, rysowania czy czytania. To właśnie „Klub z sercem” – zaprojektowany i w całości zrealizowany przez fundację, z myślą o najmłodszych i ich opiekunach. I choć wygląda bajkowo, nie jest to dekoracja „dla oka”.
Więcej niż poczekalnia
Nowe wnętrza powstały w trzech poczekalniach przy poradniach chirurgii dziecięcej i okulistyki. Ich cel jest bardzo konkretny: zmniejszyć stres, który towarzyszy dzieciom jeszcze zanim wejdą do gabinetu.
Dzieci mogą bawić się przy ściennych grach albo po prostu odpocząć. Rodzice zyskują chwilę wytchnienia, a personel medyczny zauważa realną różnicę w atmosferze pracy.
Przestrzeń, która koi emocje
Motyw kosmosu nie jest przypadkowy. To symbol odkrywania, ciekawości i podróży ku czemuś nowemu. Przestrzeń została podzielona tak, by każdy – zarówno maluch, jak i starsze dziecko – znalazł tu coś dla siebie.
Postawiliśmy na rozwiązania, które wspierają emocje i pomagają dzieciom oswoić trudne doświadczenie wizyty w szpitalu. Bo otoczenie ma znaczenie. Dobrze zaprojektowana przestrzeń naprawdę potrafi ukoić, odwrócić uwagę od lęku i sprawić, że nawet szpitalny dzień staje się trochę łatwiejszy. Czasem wystarczy odrobina koloru, dobrej energii i pomysł, by zwykła poczekalnia stała się miejscem, do którego wchodzi się z ciekawością.